Bronisław Pawlik

aktor, dubbingowiec
Bronisław Pawlik zdjęcie
  • Data urodzenia: 1926-01-08
  • Miejsce urodzenia: Kraków, Malopolskie
Zostań współautorem tej strony

Biografia

Bronisław Pawlik urodził się 8 stycznia 1926 roku w Krakowie. Jego droga do teatru rozpoczęła się w 1945 roku, gdy zagrał niemą rolę w przedstawieniu dyplomowym krakowskiej Wyższej Szkoły Muzycznej. W 1947 roku ukończył Studio Dramatyczne Iwo Galla, z którym rok wcześniej przeniósł się do Gdańska. Tam, w Teatrze Wybrzeże, zadebiutował w dramatycznej roli Hippiasza w "Homerze i orchidei" Tadeusza Gajcego.Jego edukacja nie skończyła się na studiach aktorskich – w 1956 roku ukończył również Wydział Reżyserii PWST w Warszawie. Ta podwójna perspektywa – aktora i reżysera – ukształtowała jego niezwykle precyzyjny, przemyślany styl gry.

Od początku lat 50. Pawlik związał się z Warszawą, przechodząc przez najważniejsze sceny stolicy: Teatr Narodowy (1952-1957), Ateneum (1957-1960), Teatr Polski (1960-1974), Teatr Powszechny (1974-1988) i wreszcie Teatr Współczesny (od 1989 do śmierci). Przez ponad pół wieku zagrał ponad sto ról teatralnych.

Pawlik znalazł swoją sceniczną tożsamość w postaciach, które sam określał jako najbliższe jego sercu: "Interesują mnie przede wszystkim ludzie mali, zagubieni w mechanizmie współczesnego świata, niepotrzebni. Wiecznie zakłopotani wszystkim, co ich otacza, niemal samym faktem swego istnienia, nieśmiali, zbędni ludzie – właśnie oni wzruszają mnie najbardziej".Tę filozofię wcielił w życie jako niezapomniany Akakij Akakijewicz Baszmaczkin w "Płaszczu" Gogola w Teatrze Polskim (1960), wydobywając z postaci "wszystko, co jest właśnie ludzkie", wzbudzając "współczucie w znaczeniu etymologicznym, a nie płytką litość". Równie przejmujący był jako Smierdiakow w "Braciach Karamazow" Dostojewskiego (1963) – rola zagrana z inteligencją i sugestywnością, łącząca rysy tragiczne i komiczne.Jego Pluszkin w "Martwych duszach" Gogola w Teatrze Współczesnym (1995) "zahaczał wręcz o genialność" – był "niebywałym studium nachalnego skąpstwa", z którego Pawlik potrafił wydobyć "słowiańską liryczność" i ciepłe tony wspomnienia o tym, kim ta postać kiedyś była.

Pawlik budował swoje postaci "nieodwołalnie" – jak wspominał Maciej Englert, dyrektor Teatru Współczesnego. Szczegółowo układał w wyobraźni całą choreografię roli, wymyślał wspierające go detale. Do ostatniej roli ogrodnika w "Bambini di Praga" Hrabala (2001) obciął sobie końcówki palców w rękawiczkach, wziął pęk kluczy i szlauch. "Po prostu stawał się tym człowiekiem" – mówił Englert.
Ta dbałość o szczegóły dochodziła do perfekcjonizmu graniczącego z obsesją. Na planie serialowej "Lalki" doprowadził do awantury o szpilkę do krawata – uparł się, że garderobiane podały mu nie tę, co trzeba. Szpilka wypadła mu przez okno, cała ekipa musiała jej szukać na czworakach na dachu. Pawlik nie chciał grać, dopóki nie sprawdzono w montażowni, czy miał rację. Miał.

W serialowej "Lalce" Ryszarda Bera (1977) stworzył postać Ignacego Rzeckiego, która przyniosła mu sławę i uznanie obu – krytyków i publiczności. "Aby 'wejść' w postać Rzeckiego, musiałem przede wszystkim wnikliwie, ze śledczą nieomal dokładnością przeczytać tekst Prusa" – mówił. Zainwestował w tę rolę całe swoje doświadczenie aktorskie, "umiejętność mądrego operowania detalem, gestem, spojrzeniem, mimiką".
Andrzej Łapicki wspominał: "Miał w oczach coś prawdziwego. Wydawało się, że to prosty człowiek, a jednak wie o życiu więcej niż inni. Jako Rzecki u Ryszarda Bera był lepszy niż Tadzio Fijewski u Wojciecha Jerzego Hasa".

Pawlik miał osobliwą cechę – prywatnie mówił "okropnie niewyraźnie", jak wspominał Władysław Kowalski: "jakieś 'szą, szą, szą', że w ogóle nie można go było zrozumieć". Ale w studiu radiowym "zmieniał się całkowicie i nagle się okazywało, że miał najwspanialszą dykcję świata".
Maciej Englert tłumaczył: "Był prawdziwy w nieprawdziwym świecie". Ta autentyczność przyciągała – "Pan Bóg dał mu niewiarygodny wręcz wdzięk, który kazał nam troszczyć się o niego, przeżywać z nim jego kłopoty".

Był "strasznym cholerykiem", jak wspominał Janusz Zaorski. Nieprawdopodobnie się denerwował, gdy coś mu nie wyszło. Winił wtedy wszystkich dookoła – psa, który zaszczekał, statystę w złym miejscu, partnera, który źle powiedział tekst. Z każdym dublem było gorzej, dopóki nie zrobiono przerwy. "Trzy minuty, podczas których odtajał, zrelaksował się, i dalej był już świetny".
Wymagał precyzji – "nie wolno było zmienić w tekście jednego słowa" – wspominał Jan Kobuszewski. Nienawidził aktorów "wdzięczących się do widowni" i improwizacji. Gdy partner zmieniał coś na scenie, przerywał próbę: "Przepraszam, widzę, że kolega jest figlarz. Chciałbym wiedzieć, jaki wariant kolega wybiera". Określenie "figlarz" zostało w Teatrze Współczesnym do dziś.
Potrafił być mściwy – gdy garderobiana pomyliła się podczas "Sprawy Dantona", w emocjach "walnął ją po łapach". Zebrała się rada artystyczna, domagano się jego usunięcia. Gdy go wybroniono, poszedł do garderobianej i powiedział: "Pani mówi, że ją pobiłem, choć pani wie, że to nieprawda. Ale teraz to będzie prawda" – i znów pomachał rękami. Dwie godziny później przyszedł z bukietem róż i przeprosinami.
Gdy widownia nie śmiała się przez pierwsze pięć minut przedstawienia, "obraził się na nią" – grał to samo, ale "obrócił się tyłem i do końca przedstawienia nie pokazał widzom twarzy".

Był "fantastycznym obserwatorem wszystkiego, co się dzieje dookoła" – opowiadał o tym w anegdotkach, które sam grał. Pokazywał w ten sposób dziesiątki osób, "wszystkie z życzliwością". Był kinomanem, oglądał mnóstwo filmów. Pewnego razu nie przyszedł na spektakl – znaleziono go w kinie Luna na Marszałkowskiej. Gdy Englert wszedł na seans i powiedział głośno "Pan Pawlik jest proszony", Pawlik "tratując ludzi, wybiegł". Widownia czekała 25 minut.

Pawlik zagrał ponad 130 ról filmowych, debiutując w 1950 roku w "Warszawskiej premierze". Często grywał w komediach – u Stanisława Barei w "Mężu swojej żony" (1960), "Misiu" (1980), "Alternatywach 4" (1983) i "Zmiennikach" (1986). Wystąpił w ponad 90 rolach w Teatrze Telewizji, z którym związany był od 1955 roku.
Do ważniejszych ról filmowych należały: Florczak w "Krzyżu Walecznych" Kazimierza Kutza (1958), Ojciec w "Zmorach" Wojciecha Marczewskiego (1978), Orłowski w "Komediantce" Jerzego Sztwiertni (1986). Za drugoplanową rolę Organisty w "Tabu" Andrzeja Barańskiego (1987) dostał nagrodę w Gdyni.

Nie lubił, gdy mu wypominano incydent z telewizyjnego programu dla dzieci "Miś z okienka" na przełomie lat 50. i 60., gdy na koniec powiedział: "A teraz, kochane dzieci, pocałujcie misia w d..." Nie wiedział, że kamera wciąż działa. "Wolał, żeby kojarzono go z czymś poważnym" – wspominała Marta Lipińska.

Po spektaklach "wpadał na chwilę do SPATiF-u". Pani przy barze już lała mu setkę, on kładł odliczone pieniądze, wypijał, wsiadał do samochodu i odjeżdżał. "Mam obliczone, że promile nie zdążą mi dojść do krwi, nim dojadę do domu" – tłumaczył. Pijąc, stawał tyłem do towarzystwa, "żeby nikt nie widział, jak on pije".
Pod koniec lat 70. po spektaklu we Włocławku i bankiecie wracał autokarem do Warszawy. W nocy poprosił o przystanek. Nie zauważył pokrytego lodem rowu, lód się załamał i Pawlik "zaczął się topić". Ratowała go ta sama garderobiana, której wcześniej "dał po łapach". Był pokrwawiony, spędził kilka dni w szpitalu.
Pod koniec życia miał wylew, kłopoty z mówieniem. "Niektóre jego słowa nie dochodziły do widzów, ale wszystko było zrozumiałe, nikt nie zgłaszał pretensji. Wywoływał takie same śmiechy" – wspominał Englert.
Podczas spektaklu spadł z dwumetrowego podestu, "aż gruchnęło". Widownia jęknęła. Był oszołomiony, ale wrócił na scenę w trzecim akcie. Miał owację na stojąco. "Z oczu pociekły mu łzy, nie był zbyt sentymentalny, ale wtedy poczuł, że go lubią".

Bronisław Pawlik zmarł 6 maja 2002 roku w Warszawie. Pochowany jest na Starych Powązkach. Przez ponad pół wieku był mistrzem "łaciny aktorstwa – języka doskonałego w swej prostocie i elegancji". Grał małych ludzi z wielką wrażliwością, budując postaci z precyzją chirurga i ciepłem humanisty. Pozostawił po sobie nie tylko galerię niezapomnianych ról, ale także legendę perfekcjonisty, który – mimo wszystkich słabości – "zawsze miał rację".

Filmografia

Aktor:

x