Filmowy.pl
Roman Wilhelmi – aktor

Wikipedia/Wikimedia Commons; autor: NN; licencja: Public domain; pobrano: 2026-07-13; plik: File:Roman_Wilhelmi.jpg

Aktor

Roman Wilhelmi

aktor

Roman Wilhelmi zapisał się złotymi zgłoskami w historii polskiego kina i teatru, tworząc postacie, które do dziś elektryzują widzów. Charyzmatyczny, nieprzewidywalny i bezkompromisowy – był jednym z tych artystów, którzy nie grali ról, lecz je przeżywali.

Urodził się 6 czerwca 1936 roku w Poznaniu jako najstarszy z trojga rodzeństwa. Młodość miał burzliwą – pełną psot i niesfornego temperamentu, który rodzice próbowali okiełznać, wysyłając go do katolickiego internatu. To właśnie tam, w teatrzyku organizowanym przez księży salezjanów, po raz pierwszy poczuł magię sceny. Grając Dzieciątko Jezus w jasełkach, usłyszał szmer widowni – i już wtedy wiedział, że będzie aktorem.

Po powrocie do Poznania związał się z lokalną sceną, wygrał konkurs recytatorski i w 1954 roku dostał się do warszawskiej PWST. Mimo że jego talent szybko zauważono, początek kariery był żmudny – przez lata grywał epizody: Pijaka I, Przechodnia II... Czekał cierpliwie na swoją szansę, nieustannie doskonaląc warsztat i podnosząc poprzeczkę. Jego wzorami byli Marlon Brando i Laurence Olivier – mierzył wysoko, nawet jeśli rzeczywistość nie zawsze dotrzymywała mu kroku.

Przełom przyniosły role w "Wianie" oraz kultowym serialu "Czterej pancerni i pies", gdzie wcielił się w porucznika Jarosza. Choć postać ta nie przetrwała do końca serii, Wilhelmi dzięki niej zyskał popularność. Prawdziwym majstersztykiem była jednak kreacja Nikodema Dyzmy – rola, którą odrzucił, a potem... wywalczył, gdy dowiedział się, że może ją dostać Jerzy Stuhr. Jego Dyzma nie był karykaturą, lecz postacią złożoną, pełną sprzeczności – symbolem awansu społecznego podszytego fałszem i przypadkiem. Dzięki tej roli Wilhelmi na zawsze wpisał się w kanon polskiej kultury.

Nie bał się wyzwań – od groteskowego Stanisława Anioła w "Alternatywy 4", przez Irona Idema w futurystycznej „Wojnie światów”, aż po egzotyczny, choć nieudany film „Klątwa doliny węży”, kręcony w Wietnamie. Teatralnie był związany przede wszystkim z warszawskim Ateneum, gdzie zagrał w tak wymagających sztukach jak „Peer Gynt”, „Czekając na Godota” czy „Biesy”. Jego obsesją była rola Ryszarda III – gdy ją stracił, odszedł z teatru, zrywając zdjęcie ze ściany. To pokazuje, jak poważnie traktował sztukę.

Życie prywatne Wilhelmiego było skomplikowane. Dwukrotnie żonaty, ojciec syna Rafała, nie potrafił pogodzić kariery z rolą męża i ojca. Zawód był dla niego religią, sceniczna Melpomena – jedyną prawdziwą kochanką. Po rozwodzie żona uciekła z dzieckiem do Austrii, a aktor nie uczestniczył w życiu syna ani nie wspierał go finansowo. Pozostawał samotny – nie w sensie fizycznym, lecz emocjonalnym.

Zmarł 3 listopada 1991 roku w Warszawie. Podczas pogrzebu Olgierd Łukaszewicz powiedział: „Bywał nieczuły, okropny, zimny. A tak naprawdę bardzo ciepły, dowcipny, pełen wdzięku”. I trudno o lepsze podsumowanie jego osobowości – złożonej, pełnej sprzeczności, ale prawdziwej.

Dziś Roman Wilhelmi pozostaje legendą. Pomnik w Poznaniu, nazwy skwerów i wspomnienia widzów to dowód, że był kimś więcej niż tylko aktorem – był zjawiskiem, które nie przemija.

Data urodzenia
6 czerwca 1936
Miejsce urodzenia
Poznan, Wielkopolskie

Filmografia

Komentarze

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.

Brak komentarzy.